Ewa Czerniakowska

Lucyna Ćwierczakiewiczowa

Przyczynek do historii czasopiśmiennictwa polskiego.

Dzieje prasy to także losy jej twórców, redaktorów, autorów i wydawców.

śmiało, bez zarozumienia co do mojej znajomości kulinarnej powiedzieć mogę: Nie mam dziś w języku polskim konkurencji w tym kierunku

- L. Ćwierczakiewiczowa, Kurier Warszawski, 1895 nr 10 s. 4

Lucyna Ćwierczakiewiczowa (1826-26 II 1901) była popularną postacią dziewiętnastowiecznej Warszawy, bohaterką licznych opowiadań i anegdot. Znana była głównie jako autorka popularnych książek kucharskich.

Lucyna Ćwierczakiewiczowa urodzona w 1826 roku, pochodziła z von Bachmanów. Córka wojskowego, odebrała wykształcenie domowe. Rozstawszy się z pierwszym mężem , obywatelem ziemskim Feliksem Staszewskim, poślubiła inżyniera Stanisława Ćwierczakiewicza (-1881). Pierwszą książkę Jedyne praktyczne przepisy wszelkich zapasów spiżarnianych oraz pieczenia ciast, wydała w 1858 roku. W 1860 r. wydrukowała własnym nakładem w nakładzie 2 tys. egzemplarzy, 365 obiadów za pięć złotych. W następnych latach opublikowała następne pozycje: Poradnik porządku i różnych nowości gospodarskich (1876), Naukę robienia kwiatów bez pomocy nauczyciela (1879) i inne.

Jedyne praktyczne przepisy doczekały się do końca wieku dziewięciu wydań, a 365 obiadów, wznawiane 17 razy należały do absolutnych bestsellerów ówczesnego rynku wydawniczego.

Lucyna Ćwierczakiewiczowa

W latach 1865-94 prowadziła dział mody i gospodarstwa domowego w tygodniku "Bluszcz" oraz współpracowała z "Kurierem Warszawskim". Po 1870 r. prowadziła przy ulicy Królewskiej nr 3 salon, w którym podejmowała gości przyrządzanymi przez siebie daniami. Dzięki niespotykanym w warunkach polskich nakładom, Ćwierczakiewiczowa należała do najpoczytniejszych autorów. Nic dziwnego, że z powodu rozejścia się 70 000 egzemplarzy Obiadów, Bolesław Prus ułożył na cześć autorki nieco ironiczny poemat:

O czym u nas nie marzył Mickiewicz

To zdobyła pani Ćwierczakiewicz

Począwszy od 1875 r. L. Ćwierczakiewiczowa redagowała popularny kalendarz dla kobiet "Kalendarz na rok... Kolęda dla Gospodyń". Podobnie jak w czasopismach, z którymi współpracowała, publikowała tu liczne porady kulinarne i porady z zakresu gospodarstwa domowego oraz jako zwolenniczka emancypacji propagowała samodzielną pracę zawodową kobiet. W części literackiej kalendarza zamieszczała nowele, opowiadania i jednoaktowe sztuki teatralne.

Kalendarze redagowane przez autorkę 365 Obiadów należą obecnie w bibliotekach polskich do rzadkości. Kompletu nie ma nawet Biblioteka Narodowa. Niektóre roczniki posiadają m. in.: Biblioteka Publiczna m. st. Warszawy, Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie, Biblioteka Uniwersytetu im. M. Kopernika w Toruniu, Biblioteka Uniwersytecka w Poznaniu, Biblioteka Jagiellońska w Krakowie, Biblioteka Gdańska PAN i inne.

Kalendarze L. Ćwierczakiewiczowej cieszyły się ogromną popularnością ze względu na interesującą treść oraz umiejętne pozyskiwanie przychylności czytelników.

Jednym z najbardziej znanych sympatyków tych kalendarzy był Bolesław Prus, który je przez szereg lat regularnie pod koniec każdego roku reklamował. Nadsyłane corocznie B. Prusowi "Kolędy" redaktorka zaopatrywała w oryginalny suplement z własnej spiżarni: słoik marynat czy konfitury. Pisarz skrupulatnie odnotowywał każdy rocznik. Już w 1875 roku w kronice z 29 i 30 X czytamy:

Szacowne to dzieło - ów kalendarz! Zamiast poezji Do... znajdujemy w nim artykuł o półgęskach lub o kwaszeniu kapusty, a zamiast traktatu o emancypacji - rejestrzyk bielizny zaczynający się od koszul dziennych i czepków nocnych, a kończący się na kaftanikach i pończoszkach dziecinnych. Delicje - powiadam! Reklamowanie ukazujących się w druku kolejnych "Kolęd dla gospodyń" kronikarz uważał za jeden ze swoich "dorocznych obowiązków". Uwielbienie dla autorki 365 obiadów za 5 złotych nie jest jednak u Prusa zupełnie bezwarunkowe. Jeśli bowiem pani Lucyna umieszcza na końcu swojego "Kalendarza na rok 1881" poezje o wątpliwej wartości, kronikarz nie omieszka wytknąć im grafomaństwa, cytując odpowiednie przykłady. Dodaje jednak: "Ale za to jaka tam jest polędwica z truflami, kwiczoły pieczone z rożna, kit zimowy do okien i tysiące innych klejnocików... Słowem - cacko, nie kalendarz!

Lucyna Ćwierczakiewiczowa jest też główną bohaterką kroniki Bolesława Prusa z dnia 10 grudnia 1881. Przeczytajmy ten wspaniały tekst wybitnego pisarza:

Bolesław Prus, Kroniki 1881

Kurier Warszawski, nr 277; dn.10 GRUDNIA 1881 roku

NIESPODZIANKA POD TYTUŁEM: KOLĘDA DLA GOSPODYŃ. - KALENDARZE UNGRA I SZUSTRA. - STRAŻAK. - NIEPRAWDOPODOBNA HISTORIA DRA MARKIEWICZA. - MY, NIEMCY I WSCHODNIA SŁOWIAŃSZCZYZNA.

Najważniejszym wypadkiem ostatnich dni, nadającym się do dziennikarskich rozmyślań, jest naturalnie: Kolęda dla gospodyń przez autorkę 365 obiadów. Kolęda obejmuje: zaćmienia w r. 1882, ewangelie na wszystkie święta, przepisy gospodarskie tudzież rejestrzyk bielizny do prania na każdy miesiąc, dalej jarmarki, a nareszcie wielką liczbę artykułów dotyczących: kuchni, spiżarni, pracy kobiet, filozofii, nerwowych cierpień, dramatu i poezji. Między innymi znajdują się tam i aforyzmy, na przykład:

Czarninę, zamiast mąką, zaprawiać miodownikiem, a będzie wyborna.

Kobiety to anioły, które przez bramy raju na dno piekła nas prowadzą.

I tak dalej.

Największą jednak osobliwością Kolędy jest dołączające się do niej premium w formie butelki soku i słoika gruszek w occie. Jeżeli każdy egzemplarz książki posiada tego rodzaju dodatek, to naprawdę wypada się lękać, że autorka w roku bieżącym dołoży do swego wydawnictwa.

W każdym razie Kolęda jest książką fachową i pożyteczną. Szczerze pragnąłbym doczekać tych czasów, kiedy u nas nie tylko "gospodynie", ale także szewcy, krawcy, ślusarze, stolarze otrzymają specjalne noworoczniki, obejmujące tyle przynajmniej nowych i praktycznych wiadomości, ile znajduje się ich w kalendarzu autorki 365 obiadów.

Błagam jednak przyszłych wydawców kolęd dla: "budujących lokomotywy" - "żelazne mosty" - "fortepiany" - "kasy ogniotrwałe" itd., ażeby, przysyłając mi do reklamy swoje edycje, nie dołączali do nich premiów, z którymi, dalibóg! nie wiedziałbym, co robić i gdzie je postawić?

Była kiedyś epoka, w której zajmowanie się kuchnią i spiżarnią należało do złego tonu. Wówczas znikła rasa znakomitych gospodyń i tradycja polskich potraw. Panny na wydaniu nie umiały przepowiedzieć: czy pewna kura zaniesie lub nie zniesie jaja? ale natomiast i karteczowały ludzi panieńskimi wiadomościami z zakresu: słownikarstwa, chronologii i encyklopedii.

Była to epoka romansów George Sand, bladych dziewic i katarów żołądka. Przeciw niezdrowym prądom owego czasu pani Ćwierciakiewiczowa podniosła sztandar 365 obiadów i - zrobiła pierwszy krok do ocalenia kraju.

Dziś każda młoda gospodyni, jeżeli nie potrafi ugotować nawet lanego ciasteczka, to przynajmniej posiada w swojej biblioteczce wydawnictwa - wskrzesicielki naszych gospodarskich tradycyj. Jest to więc zapowiedź lepszych czasów: dla żołądka przez kuchnię i dla społeczeństwa - przez żołądek.

Zasłużyłbym na nazwę niewdzięcznika i wroga własnej przyszłości, gdybym nie wspomniał, że w tych również czasach dostał się do mego "kantoru" Kalendarz Ungra i ścienny Kalendarzyk Szustra. I tych nie potrzebuję zalecać, ponieważ znane są ludziom dawniej aniżeli moje kroniki. Dodam więc tylko, że kalendarzyk Szustra jest rzeczywiście praktyczny, a w Kalendarzu Ungra czuć wielką staranność redakcji działu literackiego. Przy tym każdy z nich rozdaje się darmo, naturalnie dobrym znajomym.

W szeregu kalendarzy zupełnie nowym zjawiskiem jest: Rocznik - Strażak z dewizą: "Bogu na chwałę, ludziom na pożytek" - wydany w Piotrkowie.

W naszej zatęchłej atmosferze dziennikarskiej, gdzie w braku lepszego zajęcia ludzie kłócą się o drukarskie błędy, plagiaty, o potrzebę zakazów przeciw żydom i tym podobne brednie, skromny Strażak jest jakby powiewem świeżego powietrza. Przede wszystkim znajduje się tam opis ochotniczych straży ogniowych, to jest tych kółek zacnych i dzielnych ludzi, którzy dla dobra bliźnich poświęcają swój czas, siły, zdrowie, niekiedy życie. Jedna mała tabliczka cyfr, wzięta z tej książki, uczy nas więcej o stosunkach kraju aniżeli całe stosy jałowych polemik quasi ekonomicznych i społecznych ...

Strona Ewy Czerniakowskiej

Strona główna (HOME)

Copyright by Ewa Czerniakowska, Gdańsk II 2001 -2012

Statystyka generowana przez Reggi-Stat - www.reggi.pl