Kryzys na rynku subprime, spowolnienie globalne a sytuacja w gospodarce polskiej

Feb 2008
Osobom zainteresowanym kryzysem w amerykańskim systemie bankowym i jego potencjalnymi skutkami gorąco polecam zapoznanie się z opracowaniem Carmen Reinhard oraz Kennetha Rogoffa pt. "Is the 2007 U.S. Sub-Prime Financial Crisis So Different? An International Historical Comparison - Carmen Reinhart, Kenneth Rogoffa (NBER no 13761)". Według Reinhart i Rogoffa kryzys bankowy związany z rynkiem subprime (kredytami hipotetycznymi wysokiego ryzyka) nie różni się prawie niczym od innych 18 powojennych kryzysów bankowych w państwach uprzemysłowionych. Według ekspertów trajektoria podstawowych wskaźników takich jak ceny spółek na rynku finansowym czy ceny nieruchomości są niemal identyczne. Co więcej trajektoria niektórych zmiennych np. skala deficytu w bilansie bieżącym jest dużo gorsza niż przeciętna dla analizowanych przez autorów wcześniejszych kryzysów.
Jaki będzie więc ten kryzys? Tu należy zadać pytania zasadnicze - jaka będzie skala kryzysu finansowego? Czy działania podjęte przez Rezerwę Federalną (gwałtowne cięcie stóp procentowych) oraz rząd Busha (wpompowanie dodatkowych pieniędzy w system) wystarczą na dłuższą metę (tu jestem dość sceptyczny) czy nie? Jak wiemy w dużym stopniu zależeć będzie to od tego jak zachowa się amerykański konsument - utrata zaufania, przyhamowanie konsumpcji krajowej, redukcja inwestycji prowadzi przecież wiemy do czego ... wywrócenia się pierwszego już rozchwianego klocka i w konsekwencji... Jakie będzie to mieć mogło konsekwencje dla gospodarki polskiej? Wydaje się, że znaczne - pomimo „dobrych fundamentów gospodarki krajowej”. W sytuacji wystąpienia kryzysu globalnego (po pierwsze, feralne instrumenty finansowe kupowane były przecież globalnie ze względu na świetne ratingi - tak apropos zaufanie rynku finansowego do agencji ratingowych zostało chyba dość mocno nadwątlone - warto temu segmentowi się chyba bliżej przyjrzeć, po drugie - w gospodarce globalnej zachodzi jednak dość szybo efekt domina - a w szczególności gdy wywraca się zasadniczy klocek w globalnej układance) należy się spodziewać spowolnienia w gospodarce polskiej. Średnie prognozy na ten i przyszły rok oscylują wokół 5,5 - 5 proc. - w sytuacji z kryzysu globalnego w tym roku można by się było spodziewać spadku tempa wzrostu (w końcu i tak jesteśmy już za górka, a cykl jednak istnieje) do 4 proc. w bieżącym roku i około 3,5 w 2009 i 2010, później wzrost mógłby powrócić na wyższe pułapy.
Jakie miałoby to konsekwencje? Na pewno wolniejsze tempo konwergencji - doganiania krajów zachodnich, zahamowanie tempa spadku bezrobocia, przyhamowanie tempa wzrostu płac w związku z reakcją rynku pracy (tu ciekawe czy dalej sprawdza się reguła 5 proc. - ja nie do końca wierzę w magiczną siłę numerów), pewna redukcja presji inflacyjnej - ograniczenie efektu drugiej tury, itd. itp. Jeszcze raz potwierdza się tym samym stara prawda - osiągnięcie sukcesu rozumianego jako bardzo wysokie tempo wzrostu gospodarczego w perspektywie 10 -15 lat wymaga zarówno dobrej polityki wewnętrznej jak i dobrych uwarunkowań globalnych - sprawdziło się to nawet w przypadku mitycznej Irlandii (patrz ścieżka wzrostu od momentu akcesji do EWG)... Nie zwalania to oczywiście naszych polityków od wzmożenia wysiłków w reformę podstaw naszej gospodarki - wręcz przeciwnie - wysiłki powinny być wzmożone ... bo złożenie się złej polityki gospodarczej (utrzymywanie status quo, brak reform) plus zła sytuacja zewnętrzna naprawdę nie brzmi dobrze... Tu apel - nie zmarnujcie naszego kredytu zaufania!!!